[170] Panie z Cranford

W poprzednim semestrze naczytałam się literatury XIX wieku i przyznam, że trochę zaczyna mi jej brakować. Nic więc dziwnego, że seria Angielski  ogród, która od dłuższego czasu stała na półce w końcu doczekała się swojego czasu na czytanie. Niedawno czytałam Dumę i uprzedzenie, teraz czas przyszedł na Panie z Cranford, które są powieścią nieco inną, choć nadal wiktoriańską.

Panie z Cranford są o tyle niezwykłe, że opisują miasto, w którym dużą rolę odgrywają kobiety, a mężczyzn właściwie nie ma. Ukazane jest ich życie, obyczajowość i kurczowe trzymanie się konwenansów, choć nie brakuje przy tym lekko ironicznej i krytycznej oceny. Powieść przedstawia tylko kilka scenek z życia niewielkiej społeczności, często oddzielonych od siebie miesiącami lub latami i pokazuje tym samym brak postępu w Cranford. Mimo to poszczególne elementy są ze sobą spójnie połączone i poruszają wiele tematów - jest i wątek miłosny, i kryminalny oraz liczne sceny z życia codziennego klasy średniej.

Krytyka i ironia nie sprawiają jednak, że ocena kobiet w powieści jest jedynie negatywna, ponieważ mimo nich kranfordzkie panie są także ukazywane pozytywnie. Mimo pewnej małostkowości i głupoty, która je cechuje, są dobre, co najlepiej ukazuje końcówka powieści, kiedy to aby pomóc potrzebującej są gotowe na wyrzeczenie się tego co mają, a mają niewiele. Zresztą ukazanie postaci jako takich jest bardzo mocnym elementem powieści - dzięki licznym opisom ich strojów, pochodzenia oraz przytaczaniu ich słów naprawdę dobrze można je poznać i ocenić, w czym pomaga spojrzenie Mary - narratorki powieści, które jednocześnie jest osobą z zewnątrz - obserwatorem zdarzeń, ale nie pełnym ich uczestnikiem jako obca, spoza Cranford.

Mimo, że jest bardzo pozytywna, to powieść ukazuje również zło i niesprawiedliwość, które ludzie są skłonni sobie nawzajem wyrządzić tylko po to, by wydawać się lepszymi niż są w istocie. To bardzo smutny obraz, ale doskonale licujący z całą resztą powieści i grą, jaką podejmują poszczególne postacie względem siebie.

Panie z Cranford to lekka i przyjemna lektura będąca także całkiem niezłą lekcją na temat historii i kultury Anglii z XVIII i XIX wieku. Pod każdym względem warta uwagi.

Autor: Elizabeth Gaskell
Tytuł: Panie z Cranford
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 204

Komentarze

  1. Czytałam Dumę i uprzedzenie i ta książka też do mnie przemawia. No i te genialne okładki... <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama dopiero zabieram się za twórczość Austen. Mam u siebie Dumę i Uprzedzenie z biblioteki, więc po jej przeczytaniu będzie wiadomo, czy zabiorę się za inne jej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba nie powieść dla mnie... Raczej nie przeczytam.
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Pozostawienie komentarza oznacza wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych przez system komentarzy Disqus, który jest ich administratorem.