Strony

Archiwum bloga

niedziela, 3 lipca 2016

[151] Podniebny lot (przedpremiera)

Nie zaczynam lata czytając ambitne książki. Myślę, że to nie czas na to: końcówka sesji i piękna pogoda nie zachęcają do wysiłku intelektualnego, więc szukanie niewymagających, ale zapewniających rozrywkę książek jest jak najbardziej na miejscu. Z takim nastawieniem zaczęłam czytać Podniebny lot i myślę, że się nie zawiodłam.

Książka opowiada o stewardesie Biance, która w trakcie jednego z lotów poznała przystojnego bogacza - Jamesa Cavendisha. Po początkowych oporach ze strony dziewczyny rozwinął się między nimi romans w dużej mierze oparty na kontaktach seksualnych.

To, co najbardziej zwróciło moją uwagę to postacie. W erotykach są zwykle bardzo proste, schematyczne, naiwne i o tyle zarysowane, by jako tako tłumaczyć ich reakcje. Oczywiście mają też mroczną przeszłość, która strasznie na nich wpływa, sprawiając, że nie są w stanie żyć normalnie, a potem następuje ukazanie jak bardzo nowa znajomość ich zmienia. W Podniebnym locie jest trochę inaczej. Mroczna przeszłość w przypadku wszystkich głównych postaci jest i rzeczywiście wpływa nie nie, ale Lilley nie próbuje czytelnikowi wmówić, że wystarczy się zakochać i problemy znikną. Przeciwnie, bardzo zgrabnie ukazuje w jaki sposób przeszłość oddziałuje na bohaterów - jak ze sobą walczą i boją się, jak nowa sytuacja na nich wpływa i ukazuje ją jako część terapii. Doskonale uwydatnia to rozdarcie Bianki na początku powieści - myśli jedno a robi drugie, ulegając instynktom, do których nie chce się przyznać; pięknie ukazuje również w przypadku Jamesa - niby zimnego Pana Dominującego, a przecież w gruncie rzeczy czułego kochanka, który nie chce skrzywdzić ukochanej; ale także w prostych i dosłownych tłumaczeniach postaci dlaczego coś im się podoba.

Fabularnie nie jest fenomenalnie. Ot, typowy romans, który momentami zirytuje przewidywalnością lub brakiem logiki (dziewczyna wie, że James miał przed nią setki kochanek, ale nagle jedna zaczyna jej przeszkadzać... serio?!). Początkowo może nieco denerwować szybkość, z jaką rozwija się relacja miedzy Biancą a Jamesem i naprawdę dziwne, nie znajdujące wyjaśnienia do końca powieści porozumienie biznesmena z Stephanem. Jeśli jednak czyta się z nastawieniem, na rozrywkę, to nie będzie to przeszkadzać. Przeciwnie, o relacjach między bohaterami czyta się przyjemnie, z uśmiechem, bo urzekają czułością i oddaniem. To naprawdę jest jedna z tych typowych powieści o Kopciuszku, w których bardziej liczy się to, że jest romans, że jest ładny i choć trochę nierealny, to jeden z tych, o których marzy każda dziewczyna. Poza tym potknięcia fabularne czy w przemyśleniach Bianki bywają naprawdę komiczne.

Umówmy się - to nie jest ambitna lektura i nie ma co się nastawiać, że będzie objawieniem. Nie będzie, ale jeśli chodzi o rozrywkę, to spisuje się na medal. Podniebny lot będzie doskonałym wyborem, jeśli ktoś przy lekturze chce odpocząć, dobrze się bawić i trochę pomarzyć o wielkiej miłości. Inaczej może zawieźć.

Autor: R. K. Lilley
Tytuł: Podniebny lot
Wydawnictwo: Editio
Rok wydanie: 2016
Liczba stron: 317
Premiera 6 lipca 2016

W przestworzach:
~ Podniebny lot ~

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Editio.

2 komentarze :

  1. Słyszałam o tych śmiesznie nazwanych rozdziałach. "Pan..." i już bardzo mi się to nie podoba. Ta książka wydaje się być idealna na lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? To całkiem ciekawe rozwiązanie.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.

Jestem na Facebooku

Szara Kawiarenka

oraz Instagramie

Instagram

...

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl