Strony

Archiwum bloga

czwartek, 2 czerwca 2016

[143] Dzieje grzechu

Nie lubię prozy Żeromskiego. Była tylko jedna rzecz gorsza od gorsza od omawiania Ludzi bezdomnych w liceum: ich czytanie. Z tak negatywnym nastawieniem zaczynałam czytać Dzieje grzechu, ale ostatecznie nie było źle. Aż tak źle.



Nie zaczęło się ciekawie, bo bardzo religijnymi wywodami na temat duszy, na temat Boga i wiary oraz całej otoczki kościelno-religijnej. Nie są to jednak aspekty najważniejsze w powieści, bo Dzieje grzechu w gruncie rzeczy są powieścią o miłości, moralności i człowieku, który musi się zmienić pod wpływem wydarzeń.

Powieść doskonale opisuje źle ulokowane uczucia i konsekwencje, do których prowadzą. Upadek moralny głównej bohaterki, Ewy jest ukazany w sposób bardzo szczegółowy i nieunikniony, przez co może wydawać się wstrząsający; wszak spowodowany został tym, co uznajemy za dobre.

Problemem bywają liczne rozważania na tematy moralne i religijne, które czyta się po prostu ciężko. Są przedstawiane w sposób moralizatorski i tylko jedna strona rozmowy je wygłasza, druga choć próbuje coś powiedzieć, ostatecznie jest bierna, a jej argumenty bez sensu. To rzuca się w oczy już przy pierwszych rozmowach Ewy i Łukasza i już wtedy powstaje wrażenie, że powieść służy tylko i wyłącznie przekazaniu określonego punktu widzenia, nie ma zamiaru zachęcać czytelnika do myślenia. I nie zachęca, bo choć losy Ewy są tragiczne i momentami nawet jej współczułam, to było tych chwil niewiele. Została ukazana w tak okropny sposób, że kiedy przeczytałam zakończenie nie mogłam nie pomyśleć "i dobrze jej tak". To nie było coś, nad czym się zastanawiałam, nie było nawet najmniejszej przesłanki, by to stwierdzenie podważyć, a samą Ewę trudno było mi traktować jak człowieka. Wydawała się jakimś obiektem w eksperymencie i mimo doskonałego ukazania jej myśli i emocji nie potrafiłam dostrzec w niej cech ludzkich, może dlatego, że ostatecznie brakowało ich w najważniejszych momentach.

Kolejny problem powieści to wszechobecny smutek, zło i upadek, przez co klimat może być bardzo depresyjny. W powieści niewiele jest elementów pozytywnych, a i te ostatecznie okazują się złe. Burzy to obraz świata jako takiego, bo realizm nie jest zachowany, ale znakomicie sprzyja przekazowi powieści i wpasowuje się w dekadenckie nastroje epoki.

Dzieje grzechu są historią o miłości i upadku moralnym. Miłości ostatecznie jest tu jednak niewiele i stała się powodem do upadku. Upadek moralny występuje aż w nadmiarze, a powieść jest strasznie przygnębiająca. Nie zachwyca, nie podoba się nawet, ale w jakiś dziwny, sadystyczny sposób porusza i niepokoi. Nie polecam, bo to nie jest książka do polecania, przyjemności się w niej nie znajdzie. Nie zniechęcam, bo jednak warto przeczytać dla tego wstrząsu.

Tytuł: Dzieje grzechu
Autor: Stefan Żeromski
Wydawnictwo: WolneLektury

2 komentarze :

  1. Ludzie bezdomni jako lektura? Nie skończyłam... Przedwiośnie tak, ale tej drugiej nie. ;) Stanęłam w połowie, a potem bazowałam na opracowaniach. Tej depresyjnej powieści raczej też nie poznam. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.

Jestem na Facebooku

Szara Kawiarenka

oraz Instagramie

Instagram

...