Panie, a kultura?

źródło
W teatrze byłam. W tym miesiącu nawet dwa razy. Czy mi się podobało, czy nie i co widziałam, pisać nie zamierzam. Raz: za rzadko chodzę do teatru, by coś sensownego powiedzieć, dwa: nie miałam nawet wpływu na wybór spektaklu czy datę, kiedy idziemy, bo było to zorganizowane wyjście roku mojego Lubego. Na informatyce postanowili ich trochę ukulturalnić czy coś, a że mogli zabrać osobę towarzyszącą, to czemu nie skorzystać?


Skorzystałam i się zdziwiłam. Dawno temu, jak byłam jeszcze w szkole podstawowej, nauczyciele tłumaczyli całej klasie przed każdym wyjazdem (gdziekolwiek), jak należy się zachowywać, ubierać, co wypada a co nie. W przypadku teatru zawsze mówili, że wymagany jest strój elegancki, galowy, miał też miejsce szybki kurs dobrych manier - nie krzyczymy, nie biegamy, nie skaczemy... Przypominano nam też o tym, gdy do szkoły przyjeżdżały teatrzyki.

Czemu o tym piszę? Ponieważ mam wrażenie, że wielu osobom taki kurs by się przydał. Młodzieży, dorosłym, szkolnym wycieczkom z, o zgrozo!, nauczycielami. Teatr nie jest dobrym miejscem na dżinsy, koszule w kratę i króciutkie sukienki w kwiatki. W trampkach można iść do kina, ale teatr wymaga czegoś innego. Nie wypada rozmawiać w trakcie spektaklu - nie tylko widzom to przeszkadza, ale i aktorom. Zresztą, chodzi o zwykły szacunek - do twórców, do ludzi w otoczeniu, do siebie. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie rzeczywiście mamy do czynienia z kulturą wyższą - nawet jeśli idziemy na komedyjkę. A jednak wiele osób o tym zapomina i naprawdę nie wiem, gdzie jest przyczyna. Czy wszędzie szukamy rozrywki, która niczego nie wymaga? Czy nie potrzebujemy już miejsc, które nie tylko z nazwy reprezentują coś więcej? Może po prostu nie myślimy o tym, co wypada? Albo o tym nie wiemy? A może tak się skupiamy na sobie i własnej wygodzie, że wszystko inne traci znaczenie?

Przypuszczam, że nie jesteście właściwymi adresatami tego postu. Ktoś, kto czyta i też pisze o kulturze* prawdopodobnie wie, jakie zachowanie jest odpowiednie, a jakie nie. Pewnie też sam zaobserwował wiele sytuacji, w których ludzie zachowują się zupełnie nie tak, jak powinni. Sama przestaję już na to zwracać uwagę, choć jeszcze parę lat temu dziwiłam się dżinsowym szortom na egzaminie. Może powinnam. Może wszyscy powinniśmy, bo może wtedy ludzie jednak zaczęliby zwracać większą uwagę na jakieś zasady kulturalne, społeczne. Może.

*Tu opieram się na wynikach ankiety: zdecydowana większość czytelników SK to również blogerzy.

Komentarze

  1. Ja bym chodziła, ale nie mam na niego czasu. ;/ Ale wiele razy byłam w teatrze i nie żałuje ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, ja teraz już co najwyżej z chłopakiem chodzę do teatru, w gimnazjum był totalny chaos jak mieliśmy się tam udać, ludzie nie potrafili w ogóle się zachować, z kolei w liceum było już inaczej, zdarzały się niereformowane wyjątki, ale poza tym moi rówieśnicy dawali radę i z ubiorem, i z zachowaniem.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już nawet nie chodzi mi o klasowe wycieczki, a dorosłych ludzi, którzy niby przyszli z własnej woli...

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.