Kolorowanki


Moda na kolorowanki antystresowe już chyba minęła, ale ja dopiero teraz zaczęłam je odkrywać. Wprawdzie kusiły mnie już wcześniej pięknymi obrazkami i wykonaniem wielu blogerów, ale jakoś nie mogłam zdecydować się na zakup. Dopiero niedawno kupiłam sobie pierwszą - Mandale i przyznaję, że jestem zachwycona.



Mandale skusiły mnie licznymi motywami kwiatowymi lub podobnymi do kwiatów. Jest to motyw, który lubię i lubię też rysować kwiaty - większość moich notatek ze studiów ma motyw kwiatowy wyrysowany na marginesach czy wolnych polach. Na szczęście w niczym im to nie szkodzi, a rysowanie kwiatków nie przeszkadza mi w notowaniu i uczeniu się tego, co ważne :)


Dwie pierwsze kolorowanki wykonałam jeszcze kredkami świecowymi. Ładni wyglądają, nadają się do kolorowania dużych elementów, ale na dłuższą metę kolorować się nimi nie da i musiałam kupić już ołówkowe. Zresztą, im więcej odcieni, tym lepsza zabawa.



Powyższa kolorowanka to już częściowo kredki świecowe, częściowo ołówkowe.


Kolorowanka Szczęście z Biedronki podoba mi się o wiele bardziej - jest mała, kolorowanki mają więcej szczegółów i przyjemniej się je koloruje. Choć i czasu to więcej zajmuje, czasem też nie mam pomysłu na to, jak ją wykonać - obrazek niżej.




Szczęście prócz kolorowanek ma też kilka stron w linię mogących służyć do notatek. Ich idei nie rozumiem do końca, aczkolwiek można znaleźć jakieś zastosowanie - choć by do zapisania jakichś miłych wspomnień, by nazwa kolorowanki pasowała do treści.


Czy kolorowanki antystresowe rzeczywiście są antystresowe? Szczerze mówiąc nie jestem pewna. Na pewno wymagają skupienia, na pewno gwarantują dobrą zabawę, jeśli ktoś, jak ja, lubi trochę pobawić się w rękodzieło, popatrzeć i potworzyć coś kolorowego. Poza tym widzę w nich tę przyjemność, że pozwalają swobodnie płynąć myślom i  nie ma poczucia marnowania czasu na nic nie robienie. Problemem jest to, gdzie te myśli płyną, bo niekoniecznie w miejsca przyjemne. Ale to już kwestia indywidualna.

A Wy kolorujecie?

PS Przypominam o ankiecie - tutaj

Komentarze

  1. Jeszcze nie przemogłam się do kupienia własnej kolorowanki antystresowej. ^^ Chyba niebawem się w nią zaopatrzę, bo ostatnio lubię kolorować, a brakuje mi już starych rysunków, które mogłabym pokolorować. :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie nie mam swojej kolorowanki. Nie wiem czy to się zmieni, bo gdy mam napad kreatywności to wolę sama coś narysować. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakiś miesiąc, albo chyba dwa kupiłam sobie kolorowanki. Ale muszę przyznać, że szybko mi się znudziło XD Jednak może w wolnej chwili do nich wrócę :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja raczej nie przepadam za kolorowankami, to nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja żona tworzy kolorowanki i lubię na nie patrzeć - na te pokolorowane i nie. Z wydań polskich moja ulubiona to "Po drugiej stronie snu". Sam nie koloruję bo mnie stresuje wyjeżdżanie za linie więc efekt mam odwrotny - kończę zestresowany :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znając mnie kolorowanie zamiast mnie uspokajać, to by mnie denerwowało, bo a to gdzieś wyszłam za linię, a to złe kolory dobrałam...Znalazłam na szczęście alternatywę - kolorowanki na telefon :) Nieźle wciągają, nigdy nie wychodzi się za linie i zawsze można zmienić kolory :)

    Zostałaś nominowana do The Smurfs Book Tag. http://roseperdu-books.blogspot.com/2016/03/the-smurfs-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie posiadam takiej kolorowanki ja dla uspokojenia medytuje :3

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com
    (ps. obserwuje jesli mój blog ci się spodoba to proszę - zaobserwuj)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje córki uwielbiają, a jak rączkę można sobie "wyrobić"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.