Strony

Archiwum bloga

poniedziałek, 1 lutego 2016

Do zobaczenia: O północy w Paryżu

Gil i Inez przyjechali do Paryża zaplanować swój ślub. Mieli się zastanawiać, jak powinna wyglądać uroczystość, urządzać dom, ale im dłużej przebywają w Paryżu, tym wyraźniej widać, że nie pasują do siebie. Gil również zaczyna to zauważać, szczególnie, gdy zmęczony niechętnym towarzystwem przyjaciół narzeczonej wychodzi na spacer i odbywa podróż w czasie.


Film jest komedią romantyczną, ale z głębszym przesłaniem niż zwykle w tego typu historiach bywa. Wątek miłosny jest tylko pretekstem, by opowiedzieć historię o poszukiwaniu własnego miejsca i odwadze w konfrontacji z rzeczywistością. Tej bohaterowi początkowo brakuje i dlatego tak chętnie ucieka do Paryża lat 20 ubiegłego wieku, który postrzega jako lepszy niż dziś. Oczy otwiera mu dopiero kolejna podróż, jeszcze dalej w historię i usłyszana rozmowa dwóch mężczyzn, pragnących przenieść się jeszcze dalej w przeszłość.

Film urzeka przede wszystkim ścieżką dźwiękową. Jak rzadko zwracam na nią uwagę, tak tym razem były momenty, że przyjemniej mi się jej słuchało niż oglądało sceny przedstawiające Paryż, mimo że miejsca, w których rozgrywała się akcja były naprawdę magiczne, bez względu na to, czy fabuła odbywała się w czasach współczesnych, czy przeszłych. Muzyka dodawała im uroku i doskonale pomagała wczuć się w klimat.

Klimatowi sprzyjały również postacie poboczne, bowiem Gil spotkał bodaj najważniejszych artystów początku ubiegłego stulecia - Hemingway'a, Fitzgeralda, Salvadora Dali... I tu należą się brawa aktorom wcielającym się w te postacie, bowiem wypadli naprawdę doskonale. Do szczególnie moją uwagę zwrócił Corey Stoll wcielający się w rolę Hemingway'a, bo ile początkowo jego gra wydawała mi się dziwna, o tyle im więcej scen z nim widziałam, tym bardziej zaczynałam dostrzegać, jak bardzo jest idealna i dopracowana.

Nie jest to film szczególnie ambitny, ale ogląda się go z naprawdę dużą przyjemnością, głównie dzięki wszechobecnemu klimatowi, jakim widza oczarowuje. Dzięki temu nawet pozornie prosta historia miłosna ma w sobie o wiele więcej uroku, niż można przypuszczać, a parę godzin filmu tak szybko, że człowiek nie zauważa nawet kiedy.

Tytuł: O północy w Paryżu
Premiera: 26.08.2011 (PL)
Reżyseria: Woody Allen
Scenariusz: Woody Allen

3 komentarze :

  1. Mnie najbardziej urzekło w tym filmie nagromadzenie znanych postaci ze świata sztuki. I to jak zostały przedstawione przez aktorów. Mimo że panuje taka opinia, że Owen Wilson potrafi zepsuć każdy dobry film, tutaj wpasował się idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam jeszcze tego filmu, ale planuję go obejrzeć w wolnym czasie. Mimo, że nie jest to szczególnie ambitny film, to mam nadzieję, że miło spędzę z nim czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie widziałam filmu, ale słyszałam o nim :D
    Jednak czy oglądnę nie wiem, bo moja lista filmów robi się coraz dłuższa, a żadnego skończyć nie mogę ;/ Ale dopisuje :D

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.

Jestem na Facebooku

Szara Kawiarenka

oraz Instagramie

Instagram

...