Strony

Archiwum bloga

piątek, 19 lutego 2016

[123] Ostatnia noc w Tremore Beach

Wiele horrorów i kryminałów ma akcję osadzoną w małych miejscowościach, których nikt nie podejrzewałby o straszne lub nietypowe wydarzenia. Mistrzem tego typu rozwiązań jest King, do którego porównuje się Santiago na okładce. Jest to chyba jedyna wspólna cecha powieści tych pisarzy, ale mimo to warto sięgnąć po książkę Santiago. 

Ostatnia noc w Tremore Beach nie jest powieścią oryginalną, ale nawet do takiej nie aspiruje. Wykorzystuje większość typowych dla gatunku motywów i nawet nie stara się tego ukryć. Nie musi, bo oryginalność fabuły nie jest tym, co w tej powieści jest najważniejsze. Właściwie, fabuła sama w sobie sprawia wrażenie mało istotnej, nawet nie oferuje specjalnie wielu zwrotów akcji czy niezwykle zaskakującego zakończenia. Znacznie ważniejszy jest klimat, a ten Santiago buduje konsekwentnie już od pierwszych, budzących niepokój stron i udaje mu się go utrzymać do końca. Nie potrzebuje do tego celu sztuczek z symbolicznym wykorzystaniem pogody czy zdarzeń nadnaturalnych, choć i po nie sięga. Potrafi tak przedstawić wydarzenia i postacie w słoneczny dzień, że czytelnik niemal przez cały czas odczuwa niepokój.

Niemal, bo minusem Ostatniej nocy... jest przegadanie. Chwilami autor podawał naprawdę zbędne opisy lub ponownie opisywał, co działo się z Peterem przed wydarzeniami zawartymi w książce, gdzie jedyną różnica było tylko podanie większej ilości szczegółów. Nie dość, że w ten sposób miałam parę razy uczucie deja vu i nie byłam pewna, czy otworzyłam książkę na właściwej stronie, to jeszcze znacząco spowalniało akcję.

Bardzo podobało mi się przedstawienie postaci, bo tu rzeczywiście pojawiło się wiele zaskoczeń i niepewności kto jest kim. Ważnych jest kilku bohaterów, paru ma być tylko pretekstem motywującym działania Petera, jednak większość skrywa tajemnice. Nie byle jakie tajemnice - naprawdę niewiele dało się odgadnąć, a te szczegóły, które uznałam za prawdopodobne okazały się tylko wierzchołkiem góry lodowej, a wszystkie wpływały na wydarzenia.

Jeśli odrzuci się wcześniej oczekiwania co do innowacyjności fabuły, to Ostatnia noc w Tremore Beach jest naprawę dobrym, klimatycznym kryminałem, który można z przyjemnością przeczytać w kilka godzin i jako taki go polecam.

Tytuł: Ostatnia noc w Tremore Beach
Autor: Mikel Santiago
Wydawnictwo: Czarna owca
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 387

8 komentarzy :

  1. Kolejny kryminał, który chcę mieć na półce. Zdecydowanie za bardzo lubię ten gatunek powieści. A jeszcze jak trzyma w napięciu od początku do końca, to już jestem pozytywnie nastawiona. I chyba nawet to przegadanie nie zraziłoby mnie do czytania. :D
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć nie jest fanką kryminałów, po Twojej recenzji nabrałam ochotę na tą powieść. Może kiedyś? Obserwuje, bo piszesz naprawdę dobrze!

    Pozdrawiam, Maniaczka książek!
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że byłabym w stanie dać szansę autorowi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale King też ma to do siebie, że lubi dużo gadać o przeszłości bohaterów. Często niepotrzebnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię horrory, ale jeśli ten nie ma oryginalnej fabuły, to nie wiem czy przypadłby mi do gustu. Oprócz tego, nie lubię też długich i zbędnych opisów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko sięgam po kryminały i horrory, ale może sięgnę po powieść tego pana, bo jeśli tylko ta jedna drobna cecha łączy Kinga i Santiego, to bardzo dobrze - w powieści Kinga się nie odnalazłam :/
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie chyba spasuję :)

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię kryminały, więc z chęcią sięgnę po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.

Jestem na Facebooku

Szara Kawiarenka

oraz Instagramie

Instagram

...