Strony

Archiwum bloga

niedziela, 29 listopada 2015

Do zobaczenia: Makbet

Ostatnio zaszalałam z wizytami w kinie. Najpierw Crimson Peak, na które wybrałam się spontanicznie, teraz Makbet, tym razem planowany od dłuższego czasu. Nie żałuję żadnej z tych wizyt, choć ni będę ukrywać, że Makbet podobał mi się o wiele bardziej.


Makbet jest bardzo teatralny - chwilami aż miałam wrażenie, że oglądam nagranie sztuki a nie film. Nie jest to bynajmniej wada, wprost przeciwnie - wykonanie jest bardzo ciekawe i rzadko spotykane. Tym bardziej, że zamiast  zwykłych dialogów słyszymy recytacje oryginalnej (z pewnymi dodatkami i wycinkami) sztuki.

Najważniejsi w Makbecie są aktorzy i trzeba przyznać, że doskonale się sprawdzają. Ich gra aktorska jest cudowna - potrafią doskonale oddać emocje targające bohaterami w danej chwili. Jedną z najlepszych scen był ostatni monolog Lady Makbet (Marion Cotillard) - wszystko poza nią i słowami wypowiadanymi traciło znaczenie. Nie można oderwać od niej wzroku, odruchowo wstrzymuje się oddech, a to nie jedyna scena tego typu. Mimo znajomości oryginału z fascynacją oglądałam kolejne sceny - rzadko się zdarza, bym była tak oczarowana, bym aż tak czuła emocje targające bohaterami. Trzeba przyznać, że przeniesienie widza do mglistej Szkocji wyszło doskonale.

Pokuszę się o stwierdzenie, że z wyjątkiem kilku scen scenografia nie ma znaczenia. Jest, bo jest, jakaś być musi, ale ani nie zachwyca, ani nie zwraca uwagi. Stanowi jedynie tło dla bohaterów. Ale za to zdjęcia to już zupełnie inna sprawa. Niektóre scen są po prostu ładne, ale te najważniejsze - pojawienie się czarownic, sceny bitew, to prawdziwe cuda. Już pomijając ich cały symbolizm, zwrócić należy uwagę na oprawę - nałożone filtry, wymowny minimalizm, podkład dźwiękowy.  Tak już od samego początku, od pierwszej bitwy, do której staje Makbet (Michael Fassbender). Wszystko to składa się na naprawdę fantastyczną, hipnotyzującą całość.

Makbet jest jedną z wielu głośnych premier tego roku, ale myślę, że dotąd najlepszą. Przy treści znanej od dawna zapewnia widzowi niesamowite widowisko, potrafi też poruszyć. Zdecydowanie polecam.

Tytuł: Makbeth
Premiera: 27.11.2015 (PL)
Reżyseria: Justin Kurzel
Scenariusz: Jacob Koskoff, Todd Louiso, Michael Lesslie

5 komentarzy :

  1. w takim razie bardo chętnie zobaczę Makbeta. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, wow, wow! Makbet <3. Czytałam dzisiaj wywiad w "Zwierciadle" z Fassbenderem, nie dość, że przystojny aktor, to jeszcze zdolny. Pozdrawiam i zapraszam do siebie. :)
    http://pstrekropki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam film w zapowiedziach i bardzo mi się spodobał. Może uda mi się do kina wybrać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze Makbeta, dlatego przed obejrzeniem filmu koniecznie muszę to zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tym filmie i wydaje się mocno kuszący i zapewne obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.

Jestem na Facebooku

Szara Kawiarenka

oraz Instagramie

Instagram

...

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl