[95] Pył

Pył to jedna z tych październikowych premier, na które bardzo czekałam. Po niesamowitych dwóch tomach trylogii spodziewałam się, że i ostatni będzie świetny. I był.


Ten tom to błyskawiczne wyjaśnianie wątków dotąd nie wyjaśnionych. Wszystkie zostały logicznie wytłumaczone, ale nie obyło się bez niespodzianek - pojawiły się nawet wątki, które w poprzednich tomach uznałam za zakończone, tymczasem powróciły u ich rozwiązanie okazało się bardziej skomplikowane i satysfakcjonujące. 

Akcja, dotąd pełna zwrotów, osiągnęła w ostatnim tomie szczytowe tempo - po raz kolejny pojawiło się mnóstwo nieoczekiwanych wydarzeń, ale to zakończenie pozbawiło tchu - było czymś, czego się nie spodziewałam w żaden sposób. Pełne nadziei, ale słodko gorzkie, nie wiem, w którą stronę idzie bardziej. 

Różne rzeczy w poprzednich tomach zwracały moją uwagę - akcja, o której i tutaj pisałam, bohaterowie, ale dotąd jakoś nie przyszło mi do głowy, by napisać o emocjach. Powód jest jeden - wydarzenia, w których brali udział bohaterowie dotąd nie budziły ich we mnie aż tak bardzo. Było bardzo dużo ciekawości, sporo zaskoczeń, ale nic ponadto, nie potrafiłam się wczuć w wydarzenia i przywiązać. W przypadku Pyłu poczułam jak dużą rolę odgrywają, być może dlatego, że dopiero teraz zżyłam się z bohaterami w takim stopniu. Niektóre z wydarzeń, w jakich brali udział traktowałam niemal osobiście - ciężko było nie współczuć Jules czy Charlotte, nie wściekać się na Thurmana. 

Zmiana bardzo zachęcała do przemyśleń - Donald był postacią bardzo refleksyjną, starającą się odkryć wszystkie tajemnice i myślącą, jak połączyć wszystkie docierające do niego informacje. W Pyle też poświęcono mu trochę miejsca, jednak prowadzenie fabuły zdominowała Jules. Nie ma ona równie refleksyjnej natury i przez to ja również miałam mniej okazji i powodów do zastanawiania się. Mimo to przekaz książki pozostał mocny.

Trylogia Silos jest dla mnie swego rodzaju zaskoczeniem - sięgając po pierwszy tom miałam nadzieję, że będzie dobry, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Tymczasem cała seria wywarła na mnie zaskakująco dobre wrażenie i jest jedną z najlepszych historii postapokaliptycznych, jakie czytałam. 

Tytuł: Pył
Autor: Hugh Howey
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 497

Silos:
~Silos ~ Zmiana ~ Pył ~
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Czytam Fantastykę

Komentarze

  1. Cóż.. Niezbytnio mnie interesuje więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, że to świetna seria. Kiedyś ją zdobędę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekałam na tę Twoją opinię z niecierpliwością, a otwierałam ją ze strachem - a co, jeśli finał okaże się słaby? Jej, na szczęście się tak nie stało. ;) Cieszę się, że tak super wypada zakończenie i że całość wciąż sprawia pozytywne wrażenie. Już nie mogę się doczekać, kiedy sama sięgnę po "Pył" - zamówię go sobie na Święta, wtedy będzie dużo czasu na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej trylogii i przyznam szczerze, że nie ciągnie mnie do niej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że nie słyszałam wcześniej o tej trylogii. Chyba musiałam przeoczyć październikową premierę trzeciej części :D Bardzo mnie do niej zachęciłaś, więc będę polować na pierwszy tom ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  6. Dwa pierwsze tomy mam już za sobą i bardzo przypadły mi do gustu. Bardzo mnie cieszy, że trzeci tom Ci się spodobał - mam nadzieję, że również się nie zawiodę. Na pewno wkrótce przeczytam :)
    Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.