Strony

niedziela, 11 stycznia 2015

[52] Bo życie to teatr - "Wielki Gatsby"

Tytuł: Wielki Gatsby
Autor: Francis Scott Fitzgerald
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 190

"Wielki Gatsby" jest uznawany za jeden z najważniejszych utworów wieku XX według Le Monde. Już dawno obiecałam sobie, że zapoznam się z utworami z tej listy, ale jak do tej pory przeczytałam tylko niektóre. Kiedy niedawno zobaczyłam "Wielkiego Gatsby'ego" za grosze, to postanowiłam go kupić i w zasadzie od razu wzięłam się za czytanie, nie wiedząc czego się spodziewać.


Carraway wrócił w rodzinne strony z frontu I wojny światowej parę lat temu. Niedługo tam przebywał, ponieważ bardzo szybko wyjechał na zachód przyuczać się do zawodu maklera. Zamieszkał w miejscowości West Egg pod Nowym Jorkiem, w sąsiedztwie bogacza Gatsby'ego, a niedaleko mieszkała również jego kuzynka Daisy z mężem. Mężczyzna szybko zawarł znajomość z sąsiadem i to z punktu widzenia Carraway'a prowadzona jest opowieść o Gatsby'm.

Jak wspominałam, zaczynając czytać nie wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak na pewno nie spodziewałam się tego, co zastałam w książce. Przede wszystkim romans. Klasyczna nieszczęśliwa miłość - on zakochany do granic możliwości, ona ma innego. On zrobiłby dla niej wszystko, ona dobrze się bawi. Taki schemat może się wielu podobać i wielu nie - zależy jak kto do romansu podchodzi i czy go lubi. Ja nie przepadam, ale znalazłam w książce coś innego, co bardzo mi się spodobało.

Obraz społeczeństwa jest piękny. Wyziera z każdej czynności, z rozmów, zachowań ludzi. Jest trochę dekadencki. Wśród zabawy, picia do nieprzytomności, przepychu wyczuwa się pewną sztuczność, wszystko jest na pokaz. Żeby udowodnić innym, jak jest się wspaniałym, bogatym i najlepszym. Jednocześnie wszystkie spotkania towarzyskie, niby beztroskie, budzą jakąś grozę w czytelniku, który spodziewa się tego, co najgorsze, jakby bohaterowie mieli nagle umrzeć czy miała się wydarzyć inna tragedia. Widać to na przyjęciach Gatsby'ego, ale i na o wiele skromniejszym objedzie u Buchananów - tu też do końca walczy się o zachowanie pozorów. Trochę innych, bo szczęśliwego małżeństwa, choć wiadomo, że takie nie jest. Daisy gra swoją rolę zakochanej małżonki, która nie wie, że jest zdradzana w sposób niemal perfekcyjny. I przerażający dla współczesnego czytelnika. Ciężko mówić o moralności, bo jej nie ma - zdrada, wyzysk są na porządku dziennym. Ludzie trzymają się ze sobą, póki jest dobrze. Coś gorzej? Już ich nie ma, nawet jeśli nic ich to nie kosztuje. Nawet jeśli chodzi tylko o przyjście na pogrzeb. To źle wygląda, więc po co?

W całej powieści znalazły się tylko dwie postacie, które nic nie udawały - Wilson, który był na to za prosty i Pan Sowa. Tego ostatniego nazwisko jest nieznane, ale pierwsza scena, w której się pojawił początkowo była nieco niezrozumiała - zachwycał się tym, że książki w bibliotece Gatsby'ego były prawdziwe. Początkowo nie wiedziałam, czemu się dziwi, ale po zastanowieniu doszłam do wniosku, że to całkiem zrozumiałe - skoro Tom przeczytał jakąś książkę i próbował pozować na inteligenta, co kompletnie mu nie wychodziło, dlaczego człowiek, który organizuje co weekend wielkie przyjęcia miał być inny?

Wypadałoby jeszcze coś bardziej przyziemnego napisać. O zwrotach akcji. O niesamowicie emocjonalnym i zaskakującym zakończeniu. O klimacie tajemniczość na początku książki i długim zastanawianiu się, kim jest Jay Gatsby, by w końcu dowiedzieć się, że wszystkie domysły nie miały nic wspólnego z prawdą. Były mitem, jak on sam. Można by napisać o genialnych kreacjach postaci i ich licznych kłamstwach. To wszystko i o wiele więcej tam jest. Naprawdę. Ale nie będę na ten temat pisała, bo nie ma potrzeby. Wszystko blednie w porównaniu do tego obrazu społeczeństwa. I potrzebowałabym jeszcze naprawdę wielu akapitów, by opisać swój zachwyt, więc ograniczę się do krótkiego - bardzo polecam. Każdemu. Dawno nie czytałam tak genialnej książki.

Proszę komentarze.

6 komentarzy :

  1. Od dawna jest na mojej liście, muszę w końcu nadrobić braki, ach! Ogromny plus dla Ciebie, a w zasadzie sto punktów do geniuszu, że w poście umieściłaś niefilmowe okładki książki. Te z kadrami raczej mnie odstręczają. ; 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj! Jedna z najlepszych książek, jakie ostatnio czytałam.
      Gatsby ma tyle pięknych okładek, że ciężko było wybrać te do posta. Ale zgadzam się, że filmowe do nich nie należą.

      Usuń
  2. Mam tą książkę w planach od pewnego czasu, ale jeszcze nie miałam ani czasu ani możliwości jej przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc polecam zabrać się za nią szybko - naprawdę warto!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.

Jestem na Facebooku

Szara Kawiarenka

oraz Instagramie

Instagram

...