[45] Taki książę to miałby ze mną ciężkie życie... - "Rywalki. Książę i Gwardzista"

Tytuł: "Selekcja: Rywalki. Książę i Gwardzista"
Autor: Kiera Cass
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 224

źródło
"Książę i Gwardzista" to książka zawierająca dwa opowiadania odnoszące się do serii "Selekcja" Kiery Cass. Pierwsze opowiadanie jest napisane z punktu widzenia księcia i opowiada o przygotowaniach do Eliminacji oraz jej początku - poznanie Mer, pozbycie się kilku dziewczyn. Kolejne opowiadanie jest napisane z punktu widzenia Aspena i opowiada o... Właściwie tylko o jego emocjach i niesamowitej zaborczości wobec Mer. Na końcu jest parę rozdziałów zawierających drzewa genealogiczne oraz pytania z odpowiedziami autorki.


Zacznę może od bohaterów - America jest irytująca już od pierwszego pojawienia się. Bezczelna, arogancka, bezmyślna, kompletnie niewychowana, co widać już od pierwszego spotkania. Maxon był nią zachwycony - jej, dziewczyna mi się postawiła! Ja nie byłam - no kurczę!, przecież to było niesamowicie płytkie. Kto normalny wrzeszczy na nowo poznaną osobę, która mu pomaga?! Jasne, Mer zauważyła później swój błąd, nawet przeprosiła. I dalej zachowywała się arogancko. Chwilami była bardziej dumna od księcia. Nic w sumie w tym dziwnego nie ma, bo książę to dupa.

Nie jest dla mnie wiarygodny dziewiętnastolatek, który nigdy się nie całował, który nie ma znajomych czy przyjaciół, który nawet nie pomyślał, by buntować się przeciw ojcu. Serio - nie ma opcji. Zwłaszcza, że jest księciem. Utrzymanie jakichś stosunków z rówieśnikami nie powinno być problemem - w końcu oni wszyscy razem będą kiedyś stanowić o stosunkach międzynarodowych. Lepiej, by się znali i dogadywali. Są w tej samej sytuacji. Zwłaszcza, że jego ojcu najwyraźniej zależy na umocnieniu pozycji politycznej przez kraj. A nawet jeśli nie ma mowy o znajomościach z licznymi rówieśnikami z innych państw, to chociaż z własnego - halo, polityka wewnętrzna też jest ważna! Też trzeba dbać o rodaków i ich samopoczucie. O to, by czuli się ważni. Oczywiście, chodzi tylko o wyższe kasty, no ale jednak. Tymczasem biedny Maxon był niesamowicie samotny.

Ach, jeszcze jedno - język jakim mówi książę jest niespójny. Najpierw normalnie rozmawia z rodzicami, potem nagle, ni z tego, ni z owego wyskakuje ze zwrotem, którego się nie używa, w pierwszej rozmowie z Mer,a przed kamerami znów zachowuję się swobodnie. Przy kolejnych spotkaniach z Mer mówi jak współczesny człowiek... I wyskakuje z jakąś "moją miłą", która w żaden sposób nie pasuje do reszty słownictwa. Nie sądzę aby dało się to usprawiedliwić wychowaniem - jak się jest wyuczonym, by mówić  sposób określony, to się mówi tak cały czas, nie okazjonalnie.

Aspen... Ten dzielny. I bohaterski. I zakochany w Mer. Podziwiany przez służbę. Dobry, uczynny, miły... Strasznie zaborczy. I nieodpowiedzialny, nie rozumie, że naraża nie tylko siebie, ale i ukochaną.

Skupiam się w zasadzie wyłącznie na postaciach, ale tak naprawdę nie ma w opowiadaniach nic poza nimi - wydarzenia są bardzo skrótowe, a opowiadania skupiają się na emocjach - miłości, niepewności. Są tylko wyjęte z trzech tomów "Selekcji" i przedstawione w inny sposób, z innego punku widzenia.

Wbrew pozorom nie jest to beznadziejna książka. To jest po prostu czytadło, romansidło takie.. Proste, lekkie, bez przesłania. Należy przeczytać bez analizowania. Nie powiem - jakąś przyjemność nawet znalazłam w czytaniu "Księcia i Gwardzisty" - tak niewymagająca lektura bywa przyjemna po ciężkich godzinach na uczelni. Poprawia humor, bo czasami jak się czyta jakieś zwroty czy opis emocji/charakteru postaci, to ciężko nie parsknąć śmiechem. Ale tylko przy dużym zmęczeniu można to czytać. I tylko do czasu aż umysł odpocznie, bo przy analizowaniu tekstu widać niedociągnięcia. I fakt, że książka jest zdecydowanie młodzieżowa.

Co ciekawe, przeczytałam już "Rywalki" i mam na ich temat już inne spostrzeżenia... Mam wrażenie, że ta książka została źle zakwalifikowana - nie powinna należeć do serii, a już na pewno nie jako tom 0,5. Ale ciii, wrócimy do nich w tygodniu :)



>*<

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu.

Proszę o komentarze.

Komentarze

  1. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, choć krótko to ciekawie ją opisałaś, postaram się do niej zajrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może nie do końca krótko :D

      Usuń
    2. No... Krótko, to raczej nie :D Polecałabym zacząć jednak od "Rywalek" :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Rozumiem Twoje spostrzeżenia, to nic nadzwyczajnego. Nawet mi się nie chciało kończyć drugiego opowiadania (kiedyś czytałam jako ebook). Choć przyznam się, że zupełnie inaczej podeszłam do pierwszej części, byłam nią zachwycona. Potem kolejny tom już nie był taki wspaniały w moich oczach. ;) Ale fakt czyta się szybko, miło i przyjemnie. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rywalkami" zachwycona też nie jestem, ale podobały mi się bardziej niż te opowiadania. "Elitę" mam już zamówioną w bibliotece, powinnam ją mieć w tym tygodniu - zobaczymy, co z tego będzie :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja niedawno z biblioteki zgarnęłam "Jedyną", kolejny powód, by jej nie kupować. :D

      Usuń
    3. Ja mam jeden, by jednak kupić, choć mało rozsądny - tak ładnie wygląda na półce... :D

      Usuń
  3. O całej serii wiem tylko tyle, co przeczytałam na innych blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale ilość tego, co na blogach czytałam zachęciła mnie do sięgnięcia po serię :)

      Usuń
  4. O tej książce jeszcze nie słyszałam,dobrze,że do Ciebie zajrzałam,bo już mi brakowało książek do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje książek do czytania?! Jak t możliwe?! Mi brakuje tylko czasu na ich czytanie :) Ale seria ma już 4 tomy, więc na trochę czytania masz :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.