[22] Między przewidywalnością a innością - "Najdalszy brzeg"

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykęPrzeczytam tyle, ile mam wzrostu.

Tytuł: Ziemiomorze: Najdalszy brzeg
Tytuł oryginału: The Farthest Shore. Earthsea
Autor:  Ursula Kroeber Le Guin
Rok wydania: 2007
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 260

"Najdalszy brzeg" to trzeci tom cyklu "Ziemiomorze". Ged, którego tu spotykamy, jest już Arcymagiem i zaniepokojony donosami o zaniku magii na świecie wyrusza w kolejną podróż. Jego celem jest odkrycie, co dzieje się z ludźmi, którzy dotąd władali mocą i dlaczego zapominają słowa Mowy Tworzenia. Towarzyszy mu młody książę, Arren. W tej części poznajemy nowe kultury żyjące w Ziemiomorzu, nowe postacie. I smoki w nieco innym, sympatyczniejszym, ale równie niebezpiecznym, wydaniu.

"Najdalszy brzeg" nie jest już w pełni opowieścią o dojrzewaniu. Owszem, motyw istnieje w przypadku postaci księcia, jednakże wszystko dominuje śmierć. Pogodzenie się z nią lub nie, walka o wieczne życie i w końcu przyznanie, że śmierć istnieć musi. Jest nieodłącznym fragmentem życia. Morał, z którego późniejsza fantastyka czerpie garściami.

Miłą odmianą w tym tomie są opisy uczuć bohaterów. Emocjami, które pojawiają się nie są jedynie strach, ból i gniew. Pojawia się podziw i pełne poświęcenie dla drugiego człowieka. Oddanie i lojalność. To wartości, które nie były nadmiernie akcentowane w "Czarnoksiężniku z Archipelagu" bądź "Grobowcach Atuanu". Ma to wpływ na klimat powieści - staje się mniej mroczny i tajemniczy.

W całej serii "Ziemiomorze" jest dużo spojlerów do kolejnych wydarzeń. Już na początku "Czarnoksiężnika" wiedzieliśmy, że Ged zostanie Arcymagiem. Później też sporo wydarzeń Le Guin wyjawiła nim do nich doszło. Jest to nieco denerwujące, ponieważ brakuje elementu
zaskoczenia, fabuła staje się przewidywalna. I tak pierwszy sygnał zakończenia opowieści pojawił się już na pierwszych stronach, a nie był jedynym. Zasadniczo samo zakończenie też nie jest do końca zrozumiałe - przez wieki poszukuje się króla, a tu nagle czarnoksiężnik klęka przed młodym mężczyzną i mamy władcę? Trochę naciągane.

Baśniowość "Ziemiomorza" wciąż istnieje. Sposób prowadzenia narracji dalej jest bajkowy i czytelnik ma wrażenie, że słucha opowieści przy ognisku, a nie czyta książkę. Cykl jednak zaczyna nudzić. Powolna akcja, dużo mądrości i fragmentów zachęcających do myślenia, to jednak nie jest wszystko, czym książka powinna się charakteryzować. Z drugiej strony, jest tak inna niż popularna obecnie literatura, że na pewno warto po nią sięgnąć.



Ocena: 4,5/6
Recenzja ukazała się również na Webook.pl

Komentarze

  1. Czytałam jedynie pierwszy tom, ale nie przeczytam recenzji w całości, bo może kiedyś dokończę. :) Bardzo podoba mi się dolna okładka, wygląda fantastycznie. :)

    Pozdrawiam.

    PS. Dzięki za doszukiwanie się błędów w moich tekstach, często zapominam o ponownej lekturze, a potem takie głupie błędy się zdarzają. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te stare okładki są świetne. Najnowsze wydanie zawierające wszystkie tomy nieszczególnie wygląda...

      Nie ma za co :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Niestety nie czytałam żadnej części z cyklu Ziemiomorza, ale wiele o nich słyszałam :) Może kiedyś znajdę się w posiadaniu.. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.