Poszukiwania i rozmowy na GG

Rozmowy na GG mogą być zaskakująco inspirujące. Nie zawsze, zależy z kim rozmawiamy. Mam szczęście mieć w kontaktach kilka naprawdę ciekawych i inteligentnych osób. Często tematy rozmów są błahe, głupawe bądź śmieszne, ale nie zawsze. Wczoraj napisała do mnie kuzynka, że "w sumie to by se poszła na studia". Na co? Nie wie. Jak to nie wie, przecież coś ją interesować musi? Coś robić chyba lubi? No nie bardzo. Bo dopiero szuka pasji. I świetnie, niech szuka. W tym roku kończy gimnazjum, więc wiek i czas jak najbardziej ku temu pasują. Przez tę wiadomość naszła mnie refleksja, że niewielu moich znajomych ma jakąś pasję. Gimnazjum już dawno skończyliśmy. Studiujemy, mamy, przynajmniej powinniśmy mieć, plany na przyszłość. Jak mieć jakieś porządne plany na przyszłość, skoro człowiek nie ma czegoś, co kocha robić? O czym marzy? Niestety, wiele z moich koleżanek, studentek, mówi, że chce założyć rodzinę. Świetnie, ale co poza tym? Nie krytykuję niczyjego życia czy planów, ale uważam, że to jednak trochę mało. 


Lilith możliwe, że kojarzycie. Piszemy ze sobą na GG już od jakiegoś czasu i nie powiem, znajomość z nią jest jedną z ciekawszych, jakie zawarłam przez Internet. Na pewno jedną z bardziej inspirujących. Logiczne w takim razie, że była jedną z pierwszych osób, do których się odezwałam z pytaniami o pasję. Stwierdziła, że i jej znajomi jakoś specjalnie wiele zainteresowań nie mają. Ot, jedna z dziewczyn w klasie trochę śpiewa. Sama Lilith pisze i rysuje. Koniec. U mnie na roku kolega siedzi po uszy w ekonomii i finansach, jedna z dziewczyn śpiewa, jedna jest blogerką kosmetyczną, inna dziewczyna robi biżuterię... Niby więcej. Ale na roku też mam więcej ludzi niż Lilith w klasie. Dlaczego tak mało osób czymś się interesuje, ma pasje?

Pierwsza myśl, jaka przyszła nam obu do głowy - Internet i rozwój technologii. Kiedyś ludzie musieli się czymś zająć, aby się nie nudzić, teraz marnują czas siedząc na Facebooku, Demotywatorach czy innych tego typu stronach. Mają zajęcie, nic więcej im nie potrzeba. 

Nie wierzę w to. Jasne, na pewno część osób własnie tak robi i nawet nie pomyśli, żeby zająć się czymś innym, zainteresować czymś. Jednak dzięki Internetowi mamy całe zastępy blogerów, vlogerów, ludzi poszukujących informacji lub przypadkiem znajdujących coś ciekawego. Coś, co mogliby robić całe życie. Wiele filmików na YouTube, DIY na różnych stronach może zainspirować. Internet jest czymś, o czym poprzednie pokolenie nawet nie mogło marzyć, więc nasze powinno mieć więcej zainteresowań niż poprzednie, bardziej się rozwijać. A tak nie jest. Lilith w tym momencie stwierdziła, że owszem, możliwości rozwoju są, ale ludziom się nie chce. Nie chce się? Serio? Rozumiem, wymaga to czasu, czasem pieniędzy i można uznać, że nie warto. Zwłaszcza, że często pojawia się ktoś, kto podetnie skrzydła i stwierdzi, że to, co robisz jest bez sensu. Bo nic z tego nie masz. Bo się nie bilansuje - dużo w to inwestujesz, nic nie masz w zamian... Cholera. Masz. Masz bardzo dużo w zamian. Satysfakcję. Umiejętności. Wiedzę. Określone cechy charakteru - wytrwałość, zdecydowanie, dokładność... I to do czegoś się przyda. W końcu. 


A może ludzie nie potrafią odnaleźć pasji? Albo nie chcą? Wydaje mi się to możliwe. Do mnie jakoś naturalnie przyszło zainteresowanie pisaniem - od dziecka czytam, więc chciałam spróbować swoich sił jako autor i okazało się, że to lubię. Pisanie daje niesamowite możliwości, jedyny problem to nauczyć się je wykorzystywać i robić to dobrze. Lubię bawić się koralikami, dlatego zaczęłam tworzyć biżuterię. Dalej wszystko samo się rozwijało. 

Lilith zaczęła pisać, bo chciała sprawdzić do czego używa się literek. Jako małe dziecko. Parę innych osób przypadkiem odnalazło swoje pasje. Zwykle zaczynali po coś, z jakiegoś powodu. Wiele osób próbowało różnych rzeczy, by znaleźć coś, co lubią. Czasem zostawały przy nich na dłużej, czasem nie. Ale tego trzeba chcieć. Trzeba próbować, kombinować, być ciekawym i w pewnym stopniu też się bawić. Bo to ma być zabawa, nawet jeśli później okaże się pełnoetatową pracą lub życiowym celem.

Dlaczego ludziom tak często się nie chce - nie mam pojęcia. Ale zaskakują mnie ci, którzy tak swobodnie mówią o tym, że nie mają pasji czy zainteresowań. Że nie wiedzą, co chcą w życiu osiągnąć, nie mają celu, marzeń. Jak ubogie musi być takie życie? 

Komentarze

  1. Zgadzam się z tym, że ludziom się nie chce. To prawda, znam kilka przykładów, gdzie ludzie nawet jak mają pasje i zainteresowania, nie przykładają się do tego, ani ich nie rozwijają? Dlaczego, bo rodzice powtarzali, że nie ma sensu ruszać czegoś, co nie przyniesie w przyszłości korzyści materialnych. Tak właśnie nasze społeczeństwo niestety jest chowane. Owszem, rodzice pchają dzieci na lekcje gry na skrzypcach, czy pianina, albo na piłkę nożną, rysunki czy inne rzeczy, ale jeśli nie możemy w czymś być wybitni i mieć choć drobnych szans na wybicie, to po co próbować?
    Ano właśnie, po co? Kochani próbować trzeba zawsze i wszędzie, a na dodatek i wszystkiego! Może akuratnie się okaże, że nasze bransoletki, plecionki, krajki, opowiadania i inne tego typu rzeczy mają prawdziwy potencjał i zawojują świat? Ktoś powie, a może nie? A ja na to odpowiem i to całkiem głośno. A może właśnie tak? Czemu od razu zakładać najczarniejszy ze scenariuszy. Może właśnie to wy, będziecie nowymi mistrzami w tym co robicie. Kto wie? Wy się na pewno tego nie dowiecie, jeśli nie będziecie próbować :D
    To tyle ode mnie :D pozdrawiam i życzę więcej czytelników, bo masz naprawdę fajne zagadnienia u siebie i szkoda, że tak mało osób cię odwiedza :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się pisze z taką częstotliwością jak ja i mało komentuje to się i mało czytelników ma :)

      Apel piękny i przyłączam się do niego. Bo nigdy nie wiadomo co będzie. Może jednak ta pasja to będzie coś wielkiego?

      Ale nie można obwiniać o wszystko rodziców, bo to nie tylko oni. Całe społeczeństwo nas zniechęca do wszystkiego. Łącznie ze szkołą, która katuje bzdurnymi progrmami i wymogami a młody człowiek nawet jak znajdzie swoją pasję, to nie ma czasu się niż zająć. Bo uczy się do klasówki z fizyki, której nie rozumie, bo czyta 10 identyczną lekturę na polski, a chętnie poszedłby na trening siatkówki... I sami niszczymy swoich przyszłych mistrzów, nie pozwalając im sięgać po to mistrzostwo.

      Jakoś od końca poleciałam... :D

      Usuń
  2. Tak, wymieniłam tu głównie rodziców,bo jakbym miała się rozpisać i zacząć uzewnętrzniać ze swoimi przemyśleniami, to zajęłoby to z dziesięć komentarzy, a mój CM, by się nie napisał (obiecałam dać w weekend notkę :p) Wiadomo :D Walczmy do samego końca! Nóż widelec będziemy mistrzami!
    Buźka zdolna pisareczko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, o naczelnych zniechęcaczach można by dużo, a jak się wspomni o tych trochę mniejszych, ale również podcinających skrzydła... Nie wiem, czy zmieściłoby się to na kilku setkach kartek.
      Buźka :*

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.