[15] Coraz gorzej - "Wieża jaskółki"

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Czytam fantastykę i Czytajmy polską fantastykę.

Tytuł: Wiedźmin: Wieża Jaskółki
Autor: Andrzej Sapkowski
Wydawnictwo: SuperNowa
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 428

"Wieża jaskółki" to już szósty tom historii o wiedźminie i muszę przyznać, że historia zaczyna mi się nieco dłużyć. Bohaterowie nadal starają się odnaleźć Ciri. Z różnych powodów, bo nie wszyscy chcą jej pomóc, a wykorzystać lub zgładzić. Nie tylko dziewczyna jest w niebezpieczeństwie, ale i ci, którzy chcą ją uratować.


Jak wspomniałam seria zaczyna mnie nużyć i niestety, ale też coraz mniej mi się podoba. Wiedźmin przestał być wiedźminem i dosłownie, i w przenośni - nie dość, że przestał walczyć z potworami, teraz stracił medalion, to jeszcze książka niemal już o nim nie mówi. Postać Geralta znika wśród natłoku innych bohaterów i wątków. On sam ze swoją depresyjną osobowością i rzucaniem się do chcących mu pomóc przyjaciół też męczy. Książka jest wypełniona złem i mrokiem. Niewiele jest jasnych i dobrych elementów. Postacie cierpią, męczą się, są ranne, skazane na porażkę i śmierć. Jedyne co w jakiś sposób podtrzymywało wiarę w człowieka, to kompania Geralta i postać Vysogoty. I co? Kompania się rozpadała, Vysogota umarł. Geralt błąka się po świecie i szansa na odnalezienie przez niego Ciri jest równie prawdopodobna, co śnieg w lipcu. Yennefer prawdopodobnie umiera. Zdrady czają się wszędzie, ale nie sprawiają, że jest ciekawiej. Przeciwnie - jest coraz gorzej. Nadmiar postaci i wątków, sprawia, że w pewnym momencie człowiek może przestać rozumieć co, kto, z kim i dlaczego robi. Zwłaszcza, że wielu bohaterów zaczyna powoli tracić charaktery, a nowi nie są kreowani. Nic dziwnego, bo traci to sens - i tak wkrótce znikną. Sapkowski przybliża nam tylko kilku ważniejszych - kompania Geralta, Bonhart - ale nawet Kenna, z której perspektywy przez jakiś czas poznawaliśmy historię, nie została zbyt dobrze opisana.

"Wiedźmin" opowiada w dużej mierze losy Ciri. Jest to zrozumiałe, skoro wszystkim bardzo na niej zależy i każdy bohater chciałby dostać ją w swoje ręce - wokół tego wątku wszystko się kręci, reszta to tylko dodatek. Problem w tym, że dziewczyna jest wkurzająca i nie trafia do mnie, że nagle stała się tak ważna. Kurczę, przecież historia o Starszej Krwi i pochodzeniu dziewczyny była tajemnicą. Legendą, w którą mało kto wierzył. Teraz wiedzą o niej wszyscy, wszyscy wierzą i wszyscy chcą wykorzystać dla swoich celów. To, jakim cudem przy tak swawolnym zachowaniu udawało jej się uniknąć pojmania, jest niesamowite. Sama Ciri to wkurzająca małolata. Z charakteru bardzo przypomina współczesne zbuntowane nastolatki, ale przecież nią nie jest. Urodziła się w innym świecie i innym czasie. Powinna być już żoną i matką, tymczasem buntuje się, piekli i zachowuje jak smarkacz. Myślałby kto, że powinna być dojrzalsza i zachowywać się przyzwoicie. W końcu czegoś powinno ją nauczyć to, co przeżyła, a niemało tego. Przeciwnie, zachowuje się coraz gorzej. Nadal jest pyskata, zapalczywa i mściwa.

W "Wieży Jaskółki" znów pojawia się trochę mądrości na temat sprawiedliwości, uczciwości i tak dalej - wiemy już jakie sprawy fascynują wiedźmina. Tutaj ponownie są podane z delikatnością ciosu toporem, ale przez poprzednie tomy można było do tego przywyknąć. Nie są szczególnie odkrywcze, ale ukazane z dwóch stron, w trakcie dyskusji, co sprawia, że chociaż podanie jest dość interesujące.

Narracja ponownie gwarantuje nam podróże w czasie - jest sporo retrospekcji mieszających się z teraźniejszością. Zabieg dobry, ciekawy i zachęcający do czytania, zwłaszcza, że wszystko klaruje się dopiero pod koniec.

Tęsknię za dawnym "Wiedźminem". Tym, który może i melancholijnie podchodził do życia, ale jakoś podchodził. Lepiej niż teraz. Który przemierzał świat walcząc z potworami i pakując się w coraz to nowe kłopoty, spotykał mityczne stworzenia. Wtedy mogłam powiedzieć, że książka jest świetna. Teraz już nie. Fabuła bardziej się skomplikowała, ale przez to straciła na wyjątkowości. Stała się jedną z wielu książek fantastycznych, bez tej nutki świeżości, jaką stanowiły Słowiańskie wierzenia.

Ocena: 3/6

Recenzja ukazała się również na webook.pl

Komentarze

  1. Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzję dodałem, ale jej nie czytałem, ponieważ nie chcę psuć sobie fabuły :)

    Pozdrawiam
    Jemenos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej zepsuć niż zrobił to sam Sapkowski się nie da.

      Usuń

Prześlij komentarz

Pozostawienie komentarza oznacza wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych przez system komentarzy Disqus, który jest ich administratorem.