Mało ambitnie?!

Ostatnio spotkałam się z dość ciekawym zarzutem - "jakieś tam opowiadanie o miłości wampira i czarownicy jest mniej wymagające niż fan fiction". Zastanowiłam się, czy to prawda i doszłam do wniosku, że to zależy.

Z jednej strony rzeczywiście - jest masa opowiadań o wampirach i o miłości, większość jest do siebie podobna, co zakłada z góry, że jest mało ambitnie. Ale... Czy nie jest to właśnie coś, co utrudnia sprawę? Przecież skoro jest tak wiele podobnych opowiadań, to naprawdę trzeba się postarać, by opowiadanie czymś się wyróżniało, prawda? Trzeba perfekcyjnie dopracować bohaterów, by zainteresowali i wzbudzili emocje. Trzeba wykreować świat tak, by łączył w sobie rzeczywiste realia i nasze wyobrażenie tego drugiego, należącego do nieśmiertelnych.

Fan fiction wykorzystuje już gotowy świat i gotowych bohaterów. Kreujemy tylko tych, których mamy ochotę dodać. Problemem jest pisanie zgodnie z kanonem - czasem mamy ochotę mocno od niego odbiec, a pojawia się czytelnik, któremu się to nie podoba, bo "tak nie było, on taki nie był". Co wtedy? Piszemy dalej. Można zamieścić gdzieś informację "luźno opieram się na fandomie" i wszystko w porządku.

Czy ff jest bardziej wymagający? A może wspomniane wcześniej opowiadanie o wampirach? Oczywiście, że własne opowiadanie, jeśli chcemy wprowadzić coś nowego, oryginalnego. Jeśli chcemy, by było jednym z wielu podobnych, to jednak fan fiction będzie trudniejsze. Chociaż wtedy i nasze opowiadanie w pewien sposób będzie fan fiction... A może i swego rodzaju plagiatem? Co jest zabawniejsze przy tworzeniu? Opowiadanie własne - tworzenie bohaterów, miejsc i zwyczajów może być świetną zabawą. Co jest lepsze do nauki? Zależy. Sama zaczęłam od fan fiction o Shaman King i uważam, że dobrze zrobiłam, bo mogłam skupić się na fabule i kreowaniu kilku postaci, bo reszta była już czytelnikowi znana. Dzięki temu łatwiej było mi później zacząć własne opowiadanie - pewne rzeczy potrafiłam już (prowadzenie fabuły), więc dołączenie nowych elementów (kreacja świata) było łatwiejsze. Ktoś inny może woleć uczyć się, tworząc świat od zera i też się tego nauczy.

Więc czy to mało ambitne, że mam opowiadanie o wampirach? Nie sądzę. Piszę je, mam własne pomysły i uczę się. Przyznam, że nie traktuję tego do końca poważnie - to swego rodzaju zabawa szablonami, typowościami - ale przecież pisanie ma być przyjemnością. Pełna, stuprocentowa oryginalność w fantastyce? No proszę... Impossible.

Co myślicie na ten temat?

Komentarze

  1. Zgodzę się z Tobą... Osobiście uważam, że własne opowiadanie jak i fan fiction są na równym poziomie trudności, jednak ta trudność opiera się na różnych znaczeniach. Prawda, przy pisaniu ff może się wydawać, iż jest łatwiej, bo bazuje się na gotowym świecie, bohaterach. Ale czy w tym nie jest pies pogrzebany? Bo trzeba tak prowadzić akcję i zachowania bohaterów, by było z godne z fundamentem, a zarazem opowiadanie musi mieć swój własny, oryginalny nastrój, aby się wyróżniało.
    Natomiast we własnym opowiadaniu kreujesz świat od początku do końca, co często jest większym problemem. Nie można iść na stereotypach, jeśli chce się uzyskać oryginalność. I trzeba naprawdę się natrudzić, by uzyskać oczekiwany efekt.

    PS. Ciekawy pomysł na bloga. :) Będę tu wpadać.^^ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgadniesz kim jestem, nie zgadniesz, nie zgadniesz, prawda? Dobra, już po tym pierwszym zdaniu będziesz wiedziała co za przygłup przybył, by skomentować twoje zacne blogowe coś. No to zaczynamy.
    Ja tam zaczynałam od pisania własnego opowiadania co nie miało fabuły ni niczego innego. Sens i Logika też popełnili spektakularne samobójstwo już w pierwszym rozdziale. Opowiadanie jak szybko powstało, tak szybko zostało usunięte i nie przetrwało nawet roku, a później był mój pierwszy ff, który był lepszy niż pierwsze opowiadanie i właśnie na nim nauczyłam się, że to co tForzę musi mieć akcję, fabułę, a to wszystko musi być sensownie. logicznie złożone. Kij z tym, że mi nie wyszło, ale wiedziałam przynajmniej o co chodzi.
    Do czego dążę? Otóż ja myślę, że lepiej jest zacząć pisać od ff, a później kreować swój świat, robić coś własnego.
    Dla mnie te dwa rodzaje twórczości są tak samo wymagające i kropka. Oczywiście każde w inny sposób, ale jednak wymagające!
    Taki wywód, a taki marny morał, nie? ^^
    Pozdrawiam Cię... hmm... Roszpunko. Dzisiaj będziesz Roszpunką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... nie kojarzę Twego pierwszego opowiadania, ani farfocla, ale pamiętam Królewnę i jej zgrabne uniki przed kulami.

      pisanie samo w sobie proste nie jest, zawsze pojawiają się problemy czy to w ff, czy w własnym tworze. Nie da się powiedzieć, że coś jest trudniejsze i chyba dlatego tak mnie ubodło stwierdzenie, że tekst jest mało ambitny. Kurczę, czy nie można się po prostu bawić pisząc?

      Usuń
    2. Dobrze, że nie pamiętasz, bo to uraz do końca życia by był. Wystarczy że Królewnę poczytałaś i jeszcze żyjesz, a nie pękłaś ze śmiech. To takie straszne było, ale miałam wtedy czternaście lat i jestem usprawiedliwiona. Tak, tak wiek nie ma nic do rzeczy, ale w moim przypadku dużo. Ty wiesz czemu! Ja jestem bardzo dużym dzieckiem zagłady:D
      Nie! Pisanie trzeba bardzo poważnie traktować, bo zabawa jest zła! To ma być bardzo na serio, ale skąd się bierze takie przekonanie to nie wiem.

      Usuń
    3. Ja wiem co za dziecko byłaś... straszne! Ale dobrze, że my nie siostry, bo z takimi dwoma jak my.... ło jej! Matka by nie wyrobiła, szans ni ma.

      Oczywiście, że śmiertelnie poważne! Grobowo wręcz. A zabawa ogólnie zła jest!

      Usuń
    4. Ja byłam strasznym dzieckiem, ale o tym ciii... Nie no, nie prawda! My jako siostry to coś interesującego by było:D Taki duet zagłady. Ty byłabyś od myślenia, bo ja pochowałam wszystkie komórki, a ja od działania:D

      Tak, zawsze trzeba być poważnym, bo inaczej Inkwizycja cię znajdzie:D

      Usuń
    5. Czemu gdy ja piszę, to nie mogę napisać czegokolwiek poprawnie? To chyba przez te komórki!

      Usuń
    6. Inkwizycja? Hm... Znajomość z Mordimerem Madderdinem mogłaby być ciekawa. Choć koniec niekoniecznie przyjemny...
      Pewnie, że duet zagłady. Śmierć to przy nas Pikuś!

      A od szarych komórek to się odczep! O zmarłych mówi się z szacunkiem albo wcale!

      Usuń
    7. O moich zmarłych komórkach wcale się nie mówi, bo nic dobrego nie można o nich rzec. Były, ale jakoś specjalnie nie pomagały, tylko leniuchowały, aż tu pewnego razu wyskoczyła mi jedna na nos.
      - One poumierały i ja już padam, pochowaj nas! - krzyknęła dźgając mnie w oko. Tak teraz zostałam bez czegoś czym można myśleć!

      Duet upiorny, zagłady, ale bój się! Dopadnę cię i tak. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale dopadnę.
      Ja chcę takie znajomości! Chcę!

      Usuń
  3. O! I jeszcze Jakuba Wędrowycza poznać! Nauczy mnie odprawiać egzorcyzmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wędrowycz to mój wzór. Nie, nie będę mordować psów linką hamulcową, aż tak go nie kocham! Nie myśl sobie, Roszpunko.

      Usuń
    2. Co mam nie myśleć? Wiem, że Ty to byś się chciała bimber nauczyć pędzić xd

      Usuń
    3. Tak, teraz kto to przeczyta będzie mnie miał za pijaczkę i prostaczkę. Nie wypieram się:D Taka jestem!

      Usuń
    4. Nie jesteś. Po prostu fascynuje Cię chemia i pozyskiwanie alkoholi. Chcesz się rozwijać.

      Usuń
    5. O.o Jak ty do mnie inteligentnie mówisz!

      Usuń
    6. Staram się. A Ty mnie rozumiesz, więc chyba jakieś szare komórki jeszcze żyją.

      Usuń
    7. Myśl sobie, że ja coś rozumiem. Patrząc na poziom tej dyskusji to moje szare komórki już nie wrócą, wstydziłby się.

      Usuń
    8. To moje chyba też już uciekają.

      Usuń
    9. Super. Zostałyśmy same!

      Usuń
  4. Sam na sam... O.o Zaczynam się bać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ty sobie wyobrażasz! Ktoś będzie zazdrosny!

      Usuń
    2. Nic sobie nie wyobrażam. Ja i wyobraźnia? No co Ty?! I nikt nie będzie zazdrosny.

      A dziś... W nocy... Wiesz co będzie?

      Usuń
    3. Będzie, będzie. Ty i wyobraźnia!? Pff... ja i wyobraźnia. Nikt tak głupot nie wymyśla jak ja! Chwalę się chwalę. Nie no, twoja wyobraźnia jest wielka, bo mi dorównujesz. Patrz na to pozytywnie.

      Hmm... W nocy. Nie wiem. Orgia?

      Usuń
    4. Orgia?! Zboczeniec! Ossobliwości będą!

      Usuń
    5. Oj, a sobie nadziej narobiłam :<

      Usuń
    6. Wybacz, że Cię rozczarowałam.

      Usuń
    7. Skończmy to, bo nas zabiorą. Przyjdą z kaftanem, a ja już słyszę jak wyważają drzwi od mojego pokoju.
      - Otwierać, otwierać!
      Już słyszę ich głosy! Wróć!, ja słyszę głosy. Jeżu, źle ze mną. Ratuj Roszpunko.

      Usuń
    8. Źle... Głosy to zły znak!

      Usuń
  5. Każde opowiadanie może być wymagające, wszystko zależy od autora, jego podejścia, przygotowań i włożonego wysiłku. Każdą historię można przecież opisać na milion sposobów, wśród których można pójść na łatwiznę lub sięgnąć wyżyn.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze i proszę o ich zostawianie - miło wiedzieć, że ktoś czyta.